O autorze
Mama Karola i Szymona, których towarzystwem nigdy się nie nudzi. Uzależniona od czytania, zafascynowana historią, a najbardziej dwudziestoleciem międzywojennym. Socjolog i logopeda, więc patrzy i słucha, ale przede wszystkim gada. Uwielbia weekendowe wypady z rodziną, które odkrywają jej nomadyczny charakter. Przeciwniczka diet, gonienia za modą i ciągłego naginania się do społecznych oczekiwań.

Nie mam dzieci, bo nie chcę z niczego zrezygnować- czyli o przyczynach niskiej dzietności polskiego społeczeństwa

Niska dzietność polskiego społeczeństwa to temat ostatnio dość mocno eksploatowany, przyczyn upatruje się głównie w problemach o charakterze ekonomicznym, ale także pewnych brakach infrastrukturalnych,m.in. w zakresie żłobków i przedszkoli. Pewnie dużo w tym prawdy, ale myślę, że sedno sprawy tkwi w zmianie mentalności, szczególnie dotyczącej młodych ludzi z dużych ośrodków miejskich.

Życie młodego, wykształconego małżeństwa czy pary z dużego miasta to w dużej mierze praca, która wypełnia większą część dnia, ale także spotkania z przyjaciółmi, kino, zajęcia sportowe, "życie internetowe" i cała masa różnych zainteresowań i przyjemności, których dostarcza nam współczesny świat. Dzisiaj trudno się nudzić, problemem jest raczej wybór oferty, mając do dyspozycji limitowany czas, niż na odwrót.
Świat dzięki Internetowi, tanim liniom lotniczym i innym globalnym rozwiązaniom bardzo się skurczył.



Kiedyś dzieci pojawiały się w związkach znacznie szybciej niż teraz. Pewnie, nie bez znaczenia, był słaby dostęp do antykoncepcji, ale także fakt, że dziecko było urozmaiceniem szarej rzeczywistości, pewnym schematem życia. Nie było Internetu (tu przypomina mi się jak mówię mojemu synkowi, że kiedyś czegoś nie było, a On patrząc na mnie z niedowierzaniem pyta: żartujesz ?), swobody podróżowania oraz tak szerokiej oferty na tzw. wolny czas.

Rozmawiając z młodymi parami zawsze słyszę, że dziecko jeszcze "za chwilę", bo oprócz uzyskania stabilizacji finansowej chcą podróżować, realizować swoje pasje, postawić na siebie. Jak najdłużej korzystać z tego okresu, kiedy wyszli spod skrzydeł rodziców, mają swoje pieniądze i mogą stanowić o sobie.

Tempo życia jest dziś zawrotne, ale wielu z nas lubi tę adrenalinę. Dzień musi być wypełniony od świtu do zmroku, a nawet do późnych godzin nocnych. Każda wolna chwila zagospodarowana, urlop starannie zaplanowany, będący spełnieniem naszych marzeń.

Dlatego tak trudno nam jest powiedzieć stop, dlatego nigdy nie ma "dobrego momentu na dziecko", dlatego wiele par nie potrafi się zdecydować latami, dlatego mają tylko jedno dziecko, bo znowu chcą powrócić do dawnego tempa życia.

Jesteśmy też coraz bardziej egoistyczni i mniej odporni na trudy egzystencji.

Zakochani w gadżetach i dobrach materialnych.

A dziecko... Dziecko wymaga nastawienia się na potrzeby drugiego człowieka, a nawet oddania się im bez reszty. Przestajemy być Panami swojego czasu, spontaniczność zastępuje planowanie. Choć każdy, kto jest rodzicem wie, że opieka nad dziećmi wymaga planowania, ale tak naprawdę niczego zaplanować się nie da, bo dzieci chorują, bo mają zmienne nastroje, bo.......

Dzieci wymagają także zwolnienia tempa, co oczywiście nie oznacza, że ich opiekunowie nie muszą działać ekstremalnie szybko :-)

Rytm dnia nakreślają nam drzemka, spacer, pory karmienia, a nie nasze plany. Jesteśmy w stanie zrobić tyle, na ile pozwolą nam nasze dzieci.

Tak proste kiedyś, wyjście do kina często staje się rarytasem.

Już zawsze musimy się o Kogoś martwić, już nie możemy ciągle zostawać w pracy po godzinach, już nie możemy mieć pustej lodówki :-), już nie polecimy do Azji na trzy tygodnia sami, juz niee.......

Oczywiście, mając dzieci zyskujemy całe mnóstwo nowych, niepowtarzalnych odcieni. Dzieci dają nam zupełnie nieporównywalne z niczym chwile radości. Dzieci też dorastają, więc możemy coraz więcej- sami czy wspólnie. Wyzwalają w nas dobroć, uczą jak cieszyć się drobnymi sprawami. Porządkują system wartości i ważności rzeczy. Lista "korzyści" wynikających z rodzicielstwa jest niezwykle długa i nie chcę tu nikogo przekonywać, że warto.

Ale.... ale to wiemy dopiero, kiedy zostajemy rodzicami.
Trwa ładowanie komentarzy...