O autorze
Mama Karola i Szymona, których towarzystwem nigdy się nie nudzi. Uzależniona od czytania, zafascynowana historią, a najbardziej dwudziestoleciem międzywojennym. Socjolog i logopeda, więc patrzy i słucha, ale przede wszystkim gada. Uwielbia weekendowe wypady z rodziną, które odkrywają jej nomadyczny charakter. Przeciwniczka diet, gonienia za modą i ciągłego naginania się do społecznych oczekiwań.

Uwolnić dziadków!!!

Prawo autorskie: creatista / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jestem już zasadniczo po moich wakacyjnych wyjazdach i to, co szczególnie rzuciło mi się w oczy to rodzinne podróżowanie Polaków czyli wariant rodzice, dzieci i dziadkowie. I pewnie nie byłoby w tym niczego „złego”, gdyby nie wrażenie, iż dziadkowie są na tych wakacjach jedynie jako tania siła robocza. A bez nich niektórzy rodzice po prostu nie daliby rady zająć się własnymi dziećmi.

Obserwowałam jak babcie i dziadkowie zgrabnie uwijają się przy dzieciach, podczas gdy rodzice radośnie korzystają z uroków lata.



Pani na plaży zaczytana w romansidle, jej mąż próbujący zmierzyć się z zimną bałtycką wodą i babcia, która pilnuje dzieci- czyli karmi, przebiera, zabawia. Nikt jej nie zapytał czy nie chce odpocząć, może też lubi poczytać. Widać, że zmęczona, ale nie narzeka. No przecież babcia kocha wnuki, jeszcze by ktoś pomyślał, że jest inaczej.

Kolejna scenka rodzajowa: babcia pilnująca wnuczkę na Mazurach dziwi się, że my z dwójką, niezwykle żywiołowych dzieci sami bez wsparcia dziadków i jeszcze mamy siłę zwiedzać, spacerować, robić ognisko, a dzieci nie potopiły się w jeziorze.

Najbardziej „urzekł” mnie widok rodziny, gdzie jednym dzieckiem zajmowało się sześcioro dorosłych.

W Polsce dominuje model, gdzie dziećmi zajmują się dziadkowie. Wiem, że są babcie dla, których to powód do radości, cel, który nadaje ich życiu sens. Ale obserwuję też babcie zmęczone i znerwicowane, które po prostu zostały wtłoczone w sytuację ponad ich siły.

Zawsze podobał mi się widok emerytów z Zachodu, którzy podróżują sami, bo odchowawszy dzieci przeżywają drugą młodość.

Sama obiecałam sobie, że gdy będę babcią i jeśli tylko zdrowie mi na to pozwoli to pomogę w opiece nad wnukami, by ich rodzice mieli czas dla siebie, odpoczęli. Ale też dla czystej przyjemności przebywania w gronie wnucząt. Rodzice potrzebują takiego odpoczynku, jednak wleczenie dziadków z nami tylko po to, by jeszcze na wakacjach grali rolę rodziców swoich wnuków wydaje mi się nieetyczne.

No dobra, może po ludzku przemawia przeze mnie zazdrość, że moimi dziećmi muszę zajmować się sama i nie mam tego luksusu wakacji od dzieci. Dlatego też, bez straty, postuluję: uwolnijmy dziadków, niech to będę dla nich wakacje, a nie wakacyjna praca.
Trwa ładowanie komentarzy...