O autorze
Mama Karola i Szymona, których towarzystwem nigdy się nie nudzi. Uzależniona od czytania, zafascynowana historią, a najbardziej dwudziestoleciem międzywojennym. Socjolog i logopeda, więc patrzy i słucha, ale przede wszystkim gada. Uwielbia weekendowe wypady z rodziną, które odkrywają jej nomadyczny charakter. Przeciwniczka diet, gonienia za modą i ciągłego naginania się do społecznych oczekiwań.

Natalka, co nie ma szczęścia w miłości....

Matka besztająca inną matkę, gdy ta zwróciła jej uwagę, iż Jasio jest agresywny wobec dzieci na placu zabaw. Teściowa, która zawsze bierze swojego Krzysia w obronę, gdy synowa żali się, że nie pomaga w domu. Teść, który słownie nokautuje zięcia, gdy ten ośmielony lampką wina, uskarża się na zmienny charakter jego córki Agnieszki. Kolejnym pięciu absztyfikantom córki Natalii zależało "tylko na jednym". A Adasia, ci wstrętni szefowie wylali z roboty już czwarty raz w tym roku.

Tak naprawdę nie znam konkretnego Jasia, Krzysia, Agnieszki czy Natalki. Imiona bohaterów zostały zmienione, a jednocześnie mogę powiedzieć, że wszyscy ich znamy.

Ofiary szaleńczej miłości swoich rodziców, którzy nie mają w sobie za grosz obiektywizmu wobec własnych dzieci. Jak lwy będą walczyć o ich cześć i honor, zmiatając po drodze wszystkich, którzy podejmują się, najżyczliwszej nawet krytyki.

Każdy może stać się ich wrogiem. Pani w szkole, która się nie poznała na talencie ich dziecka. Szef, który wywalił z roboty. Synowa, która by chciała, żeby "syn wszystko w domu robił".

Wiem, że rolą rodzica jest kochać swoje dziecko miłością wielką i bezwarunkową, ale dla mnie nie oznacza to, iż nie mogę zauważać pewnych ułomności jego charakteru.

Jestem wdzięczna moim rodziców za to, że kiedy się z kimś pokłóciłam, automatycznie nie stawali po mojej stronie, tylko starannie analizowali każdy przypadek. Dlatego dzisiaj, kiedy dochodzi do różnicy zdań pomiędzy mną, a inną osobą, nie zasypiam w triumfalnym poczuciu, że mam 100 % racji. Nie wiem co na to psychologia, ale mi z tym dobrze.

Kiedy mój synek skarży się, że kolega nie chciał się z nim już bawić, to nie mówię, że takich kolegów będzie miał jeszcze na pęczki. Tylko, że może np: nie dopuszczał go do głosu w zabawie.

I tak wracając do naszych "bohaterów", to gdyby mama Jasia z nim porozmawiała, to miałby wielu kolegów, a tak jest jedynie postrachem placu zabaw. Być może małżeństwo Krzysia trwałoby nadal, a Agnieszka byłaby szczęśliwsza. Może Natalia wreszcie ułożyłaby sobie życie z jakimś facetem, a Adaś zagrzałby miejsce w którejś firmie na dłużej.

i tak oto wyrastają ci nieomylni, przekonani o swojej wyjątkowości wspaniali ludzie, tylko niestety świat się pomylił.

Rodzicu, spojrzyj na swoje dziecko z odrobiną obiektywizmu, bo inaczej stajesz się jego największym wrogiem.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...