O autorze
Mama Karola i Szymona, których towarzystwem nigdy się nie nudzi. Uzależniona od czytania, zafascynowana historią, a najbardziej dwudziestoleciem międzywojennym. Socjolog i logopeda, więc patrzy i słucha, ale przede wszystkim gada. Uwielbia weekendowe wypady z rodziną, które odkrywają jej nomadyczny charakter. Przeciwniczka diet, gonienia za modą i ciągłego naginania się do społecznych oczekiwań.

Matka z ręką w gipsie - powiedzenie mam tylko dwie ręce – chwilowo nieaktualne

Fot. Pixabay /[url=http://pixabay.com/pl/z%C5%82amanie-stawu-gips-z%C5%82amania-tynk-490818/]condesign[/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay /condesign / CC0 Public Domain
Złamałam rękę. Nie na nartach w Chamonix, ani podczas sportów ekstremalnych, ale bardzo prozaicznie- niefortunnie uderzyłam ( tu powinno paść inne słowo) w furtkę od przyszkolnego placu zabaw chcąc ją za sobą z gracją zamknąć. I zamknęłam, tyle, że z diagnozą złamania skośnego trzonu V kości śródręcza lewego (niestety jestem leworęczna). I oczywiście pierwsza myśl matki, jak dam radę zajmować się maluchem, który wymaga przewijania, karmienia, ubierania,itd. Jak wszystko ogarnę jedną łapą, gdy mając dwie często wieczorem padałam z nóg ze zmęczenia.

Po wstępnym szoku, prześwietleniach, zagipsowaniu, groźbie operacji,itd. mam gips na 6 tygodni.
Nic się nie da z tym zrobić, tak być musi, siła wyższa, przeznaczenie, pech, zły los, mojra... Nie będę się rozpisywać nad niedogodnościami, bo nietrudno je sobie wyobrazić. Napiszę o plusach, bo takowe starałam się znaleźć w tej obiektywnie trudnej sytuacji:

1) mam życzliwych bliskich - zawsze to wiedziałam, ale teraz wiem to jeszcze lepiej. Szczególnie dziękuję Mamie ( brzmi jak z gali wręczenia nagrody), że cały dzień pomaga, ogarnia, dużo, a nawet więcej niż trzeba. Tak czysto dawno w domu nie miałam. Znowu poczułam się jak dziecko i całkiem to miłe. Dziękuję też oczywiście Mężowi za poszerzenie spectrum wykonywanych w domu czynności. Starszemu synkowi, za słowa: Mamusiu, tak mi Ciebie szkoda, już ja bym wolał mieć rękę w gipsie- za pokłady wrażliwości, które są bezcenne w czasach ogólnej niewrażliwości. I za pocieszenie, że gips jest super i za zabawne opowiastki o perypetiach kolegi z ręką w gipsie. Małemu, który gdy się Nim zajmuję, spokojnie układającemu klocki zamiast ukochanej wspinaczki na fotele i meble. Jakby intuicyjnie czuł, że Mama może Go nie wyłapać.

2) odkryłam, że bycie Zosią - samosią może być męczące i niepotrzebne, a czasem można dać sobie pomóc

3) po zdjęciu gipsu, przynajmniej na jakiś czas, nie będę narzekać na trudy bycia rodzicem.

4) doceniłam codzienne przyziemne przyjemności, jak normalna kąpiel, a nie taka z jedną ręką poza wanną

5) poszerzyłam moją wiedzę z zakresu anatomii, przynajmniej wiem już jakie mam kości w ręce

6) przypomnienie, że chorowanie i niedomaganie to ludzka rzecz i że warto się cieszyć po prostu z bycia w dobrej formie.

7) przemyślenie, jak coś zrobić jedną ręką, to lepsze ćwiczenie dla mózgu niż sudoku.


Na szczęście myszkę komputera trzymam w prawej, więc mogę pisać. W zasadzie teraz powinni pytać nie którą ręką Pani pisze, ale w której trzyma komputerową myszkę. A, zostało mi 6 tygodni, bez 4 dni !!!, chyba będę sobie każdy dzień zaznaczać na gipsie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...